sobota, 26 maja 2012

Your flesh against mine

Ciężko mi zrozumieć pewne ludzkie zachowania. Z resztą nie tylko mnie, bo każdemu z nas, to życie, a także Ci ludzie wydają się czasami całkowicie niepotrzebni. Ochota rzucenia tym wszystkim wydaje się być taka kusząca i przyciąga nas coraz bliżej siebie. Sztuką jest nie dać się, nie wpaść w ramiona temu wstrętnemu brakowi ochoty na wszystko, a także na przyjemności. Powoli buduję swój świat - cały na fundamentach przyjemności. Słońce. Deszcz. Ciepły beton. Uśmiech bliskich osób. Ciepły uścisk. Najmilsze wspomnienia. Kolejny raz słońce. Potem znów deszcz. Trawa, bardzo zielona trawa. Smak truskawek w zimnej śmietanie. Arbuz, z którego sok przecieka przez palce. Uśmiech. Oczy. Usta. Szyja. Dłonie. Ramiona. Obojczyki. Spacer. Bieg. Trzymanie się za dłonie. Uciekanie. Najdalej. Balkon. Śmiech. Przyjaciele. Słońce. Słońce. Słońce. Więcej słońca... 

Czuję, że żyję... cholera !




Dzisiejsza myśl dnia z serialu "Girls" - każda odważna i pewna siebie kobieta ma HPV ! ;-)

4 komentarze:

  1. "Powoli buduję swój świat - cały na fundamentach przyjemności." Świetne słowa ;)

    Ja też staram się powoli budować swój świat.Mam nadzieję, że będzie w nim o wiele więcej udanych wypieków i cudownych chwil.
    Pozdrawiam cieplutko ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja tkwię w ramionach braku ochoty na wszystko i już nie ma dla mnie ratunku. Nie mam siły budować swojego świata na nowo, nie tym razem.

    Cieszę się, że Tobie się dobrze układa. Ostatnio zdałam sobie sprawę, że podziwiam Twoje zdjęcia już ładnych parę lat. Chcąc nie chcąc jesteś częścią mojego życia :) xP

    OdpowiedzUsuń
  3. Czuć, że się żyje... To naprawdę piękny stan i trudny do osiągnięcia ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uśmiechy, uściski. Przyjaciele. Osoby, dla których warto żyć. ;)

    Świetne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń