piątek, 14 grudnia 2012

Motywacja.

    Znów się tutaj pojawiam z kolejnymi nowymi obietnicami, które składam sama sobie. Sumienności. Systematyczności. W końcu jednak chcę, rzeczywiście chcę, a to chyba najważniejszy krok, aby realizować coś, co ma się w swoich założeniach. Nie róbmy hucznych powitań, przecież ciągle gdzieś tu jestem mniej, bądź bardziej obecna. W ciszy obserwuję ten zgiełk, który ma miejsce w życiu tym realnym, ale także tym odrealnionym, gdzie każdy z nas jest bardziej śmiały i nie boi się wypowiedzieć słów, które w życiu codziennym chowa w środku. Często smutnych słów.
    Ruszamy powoli do przodu. Dzięki pomocy bliskiej osoby przy powstawaniu mojej strony  zmotywowałam się do działania, bo już takie zabawy w stworzenie nieszablonowego portfolio stawiają mi to ultimatum, że ja, ktoś, wszyscy będą ode mnie czegoś oczekiwać. Warto działać. Próbować. Nie bać się. Nie wstydzić. Wierzyć w siebie. Ciągle staram się z tym walczyć, jednak wciąż czuję się niepewnie, gdy mam brać w czymś udział jako ktoś ważny, stworzyć coś. Podobnie jest, gdy ktoś prawi mi komplementy. Nie wierzę w siebie. Coś mi umknęło po drodze, ale teraz w tym magicznym, jakże słodkim i kolorowym czasie, który się zbliża pora zebrać się w sobie... uśmiechnąć się, stanąć przed lustrem i uświadomić sobie, że nawet najmniejsza rzecz, którą się robi ma sens, gdy sprawia to przyjemność. :)))
    Muszę popracować także nad wyglądem tego bloga, całością tego wszystkiego tutaj. Sądzę, że gdy już wszystko ruszy na poważnie dostanę niezłej motywacji do działania i proszę - nie zapominajcie o kopaniu mnie w tyłek, ale nie na szczęście, a po to, abym się ruszyła.
    Na dysku mam kilka zaległych sesji, które postaram się w tym okresie przedświątecznym tutaj pokazać. Dzisiaj, dzięki uprzejmości SSUJ, biorę udział w Wieczorze Piosenki Jacka Kaczmarskiego jako fotograf, o co zostałam poproszona. Bardzo mi miło i mam nadzieję, że nie zawiodę, a zdjęciami, które dziś wykonam, będę mogła się pochwalić tutaj także w najbliższym czasie. :))

A tutaj kilka miłych fotografii mojego i nie-mojego autorstwa te ze mną ze spaceru, gdy jeszcze śniegu tak wiele nie było, a aparat zaczął przypominać jak bardzo magicznym jest urządzeniem. :))






5 komentarzy:

  1. Ciesz się, przynajmniej masz jakąś pasję w życiu, a nie snujesz się z dnia na dzień jak ten przysłowiowy smród po gaciach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... narzekanie na brak pasji nie ma sensu dla mnie :P

      Usuń
  2. Lubię, kiedy piszesz - konkretnie i na temat, bez zbędnego gadania. Trzymam kciuki za dzisiejsze zdjęcia i mam nadzieję że oprócz tej systematyczności i sumienności znajdziesz w sobie jeszcze trochę samozaparcia, bo chciałabym zobaczyć całość tego co stworzyłaś w ostatnim czasie :) Pozdrawiam, Natalia! :)

    OdpowiedzUsuń